focus st

Hokus Focus

Wow! To było wszystko, co zdążyłam powiedzieć, kiedy me oczy zobaczyły go na własne oczy. Było to już wiele lat temu, ale do dziś pamiętam ten entuzjazm, który sprawiał, że na nowo popatrzyłam na dotychczas znane samochody sportowe. Podkręcona wersja focusa – focus st to właśnie to, co było moim marzeniem przez lata.

Wspaniała sportowa sylwetka to nie wszystko, bo warto zerknąć co pod maską. A tam silnik o mocy 225 KM, mogący rozpędzić się do 250 km/h. Setkę osiąga w czasie niecałych siedmiu sekund. Wow! No nic innego nie ciśnie mi się na usta. Jestem pod wrażeniem. Właściwie to od zwyczajnego focusa różni się, prócz silnika, wydechem i felgami, no i bardziej drapieżnym, agresywnym wyglądem.

Silnik Duratec o pojemności 2,5 litra oparty jest na jednostce volvo. Napęd przekazywany na jedną oś. Według polskiej edycji magazynu Top Gear uznany został za hot hatchback 2012 roku.

Co jeszcze znajdziemy na pokładzie focusa st w najnowszych wersjach? Znajdziemy diesla o mocy 185 KM i przyspieszeniu 8 sekund do setki przy 4 litrach zużycia na 100 km, system komunikacji głosowej sync 2, active city stop – system zapobiegający kolizjom przy niewielkich prędkościach, zmodyfikowany układ tvc poprawiający stabilność na zakrętach, poprawiającą stabilność toru jazdy funkcję ets, czy jeszcze mocniejszy silnik benzynowy (250 KM) z turbodoładowaniem. Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia, kiedy szaleje się za niezłym wozem?

quad

Poquady mocy

Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie mam w swoim garażu takowego, ale przynajmniej mam przyjaciół, którzy posiadają kilka i samemu nie raz mam okazję, by dostarczyć do swego krwiobiegu zupełnie nowych adrenalinowych doznań. Najczęściej wygląda to w ten sposób, że bierzemy na pakę kilka egzemplarzy i z grupką znajomych jedziemy do lasu na dzicz quadową. Dokładnie takie określenie zostało tutaj nadane. Kiedy szykuje się zlot, to wystarczy wspomnieć o quadowej dziczy i wszyscy wtajemniczeni wiedzą o co chodzi.

Pierdzą niesamowicie, ale też mają moc i zryw, który może wytargać każdy ciężar na pokaźną górkę. Nie należę do ciężkich osób, zatem moje początki wyglądały tak, że pozwalałam na za dużo tej rozdrażnionej bestii, a czasem nawet lądowałam na ziemi. Dziś takie sytuacje się nie zdarzają, ale trzeba z pełnym szacunkiem podchodzić do tego motoryzacyjnego dzikusa, który jest jak rumak na rodeo i wykonują przeliczne ewolucje nie patrzy na to, kto na grzbiecie.

Wyprawy ekstremalne na quadach należą więc do grupy zaawansowanych. Zatem jeśli chcecie popróbować – czemu nie, ale najpierw przygotujcie się na słabszym sprzęcie czterokołowym i na bardziej płaskiej powierzchni. Ten sport rzeczywiście uczy pokory i dobrze wam radzę – posłuchajcie zaprawionej w bojach użytkowniczki quadów.

Aha, no i jeszcze przestroga dla tych, którzy postanowią wyruszyć bez odpowiedniego ubioru na jakąkolwiek trasę, jakimkolwiek quadem – absolutnie tego nie róbcie. Ja miałam jeden taki przypadek i był to o raz za dużo, bowiem skończyło się tragicznie. Nie będę straszyć, ale uczcie się na błędach innych…

ford transit

Gabaryty z jakością

To zwyczajna nieprawda, kiedy próbują nam przedstawiać forda transita jako tego, który przydaje się do firm, do przewozu osób i… tyle właściwie. Jako zwolenniczka marki ford muszę stanąć w obronie tego nieco większego pojazdu, który swoją kubaturą zostać sprowadzony do określonej szufladki, ale blefem jest, że tylko w tych przestrzeniach może się w pełni spełniać.

Tak powiedzą z pewnością wszyscy Ci, którzy nie widzieli nowego forda transit, który obecnie bardziej przypomina wózek na sportowe wypady, oczywiście patrząc na samą maskę. Wydłużony tył mówi, że jednak do czegoś innego stworzono tego dostawczaka, więc nie ma się co kłócić.

Spotykany jako kilkunastosoobowy autobus, ale również w wersji trzydrzwiowej ford transit to dziś już siódma generacja, która możemy spotkać na drogach od 1953 roku. To chyba najpopularniejszy pojazd w tej klasie na świecie i na pewno najczęściej kupowany wóz w tym segmencie w Europie.

Nazwa – Transit przyjęła się do tego stopnia, że niejednokrotnie mamy do czynienia z określaniem innych powiększonych wozów tym mianem. Dla forda to z pewnością niebywały sukces, jaki osiągnęli na przestrzeni lat i niesłychana renoma. W 2001 i w 2007 roku niniejszy model zdobył tytuł Van of the Year.

Ford transit to nie tylko szansa na przewiezienie nieco więcej na pace, czy też na pozostałych siedzeniach, ale to również niespotykany komfort prowadzenia pojazdu, z doskonale modyfikowalnym fotelem i masą znajdujących się w zasięgu ręki przycisków.

Zadając kłam stereotypom czasem mam okazję jeździć niniejszym wozem ot tak, wcale nie muszę mieć z tyłu dodatkowych pasażerów, ani też jakichś super mega zakupów z tyłu. I co, można? Oczywiście, że tak!

kawasaki z800

Przecinak Kawasaki Z800

Nie ma nic piękniejszego, jak pisać o swoim ukochanym motorku, który służy mi już od jakiegoś czasu i jestem z niego niebywale zadowolona i nieprzerwanie usatysfakcjonowana. Nie ma tutaj żadnej ściemy, bowiem tak wygląda kwestia z Kawasaki Z800.

Pojemność silnika być może nie powala, ale 800 cm sześciennych w zupełności wystarcza, aby depnąć na drodze. Sama uwielbiam swoją zieloną bestię brać na wyprawy do oddalonego o jakieś 100 km lasu, w którym mogę zmierzyć się z hopkami, pagórkami i innymi atrakcjami przyrody, które czekają na mnie, kiedy przemierzam te leśne ścieżki.

Ktoś pomyśli – ponad 200 kg motoru to dla dziewczyny zbyt wiele. Hmm… możecie się śmiać, ale to chyba adrenalina sprawia, że ja tego ciężaru wcale nie odczuwam, nawet kiedy trzeba uporać się z podniesieniem swojego jednośladowego wehikułu.

Moja zielona bestia prezentuje się identycznie jak na zdjęciu. To najczęstszy kolor, w którym występuje Z800. Moja teoria jest taka, że producent pomyślał przede wszystkim o tym, żeby idealnie współgrał z barwami otoczenia, w których najlepiej się prezentuje. Jakbym miała porównać go do zwierza, to ze względu na warunki adaptacyjne jest kameleonem, który nigdy nie zmienia koloru, co najwyżej może przybierać błotny wygląd. Z kolei swoją mocą przypomina większego ryczącego kotka, taką pumkę, albo jaguara.

Kobieca natura motocyklistki sprawia, że i tak dbam o swoje cacko i nigdy nie pojawiam się na trasie, kiedy mój kociak prawdziwie nie lśni.

fiesta

Fiesta na całego!

Jak byśmy się tak cofnęli do lat siedemdziesiątych, to ciężko byłoby nam uwierzyć, że samochód, produkowany od 1976 roku przeszedł taką metamorfozę. Oczywiście, nie jest żadnym odkryciem, że każdy wóz jest niczym transformers i na przestrzeni wieków zmienia się nie do poznania. Mam tylko takie wrażenie, że ford fiesta jest w tym gronie dość specyficzny.

Mało który pojazd doczekał się siódmej wersji – ostania funkcjonuje od 2008 roku. Jeśli dołożymy do tego różne wersje nadwozia, to możemy stworzyć naprawdę liczną rodzinkę z samych tylko odmian fiesty. Wersja trzydrzwiowa, pięciodrzwiowa, przed faceliftingiem, po lifcie, trafi nam się również van.

Faktem jest, że na przestrzeni wieków, wróć – dekad, samochód zyskał tak drapieżny i sportowy wygląd, jakiego może mu pozazdrościć niejeden tzw. typowo sportowy pojazd. Wydaje mi się tylko, że to, co działo się w ostatnich latach z tym modelem forda sprawiło, że to pojazd o zupełnie innym obliczu, pokusiłbym się o stwierdzenie, że jakby nieco inny model. Wiedzą o tym Ci wszyscy, którzy mieli okazję zasiąść za kierownicą tego jednego z najczęściej sprzedawanych pojazdów amerykańskiego koncernu.

Nie twórzmy jednak nowej samochodowej nauki i przypomnijmy, że to wciąż samochód należący do poczciwego segmentu B. Fiesta do tej pory zdobyła liczne nagrody i wyróżnienia na licznych targach. Ostatnio np. prestiżowa International Design Award w roku 2009.

Damskim okiem trzeba nadmienić, że najlepiej prezentuje się owy model w kolorze turkusowym. Wiem, bo taki stoi na moim placu i należy do… mojego męża :)